|
|
Myśl społeczna Simone Weil intryguje mnie od wielu lat. Zgodnie z zasadą, że myśli Simone mają zadziwiającą zdolność długotrwałego skupiania uwagi czytelnika, tak i mnie przez wiele lat jej myśli dotyczące spraw społecznych szczególnie mocno niepokoiły, intrygowały i zachwycały.
Teraz chciałbym dokonać jakiejś syntezy jej myśli społecznej. Odczuwam potrzebę minimalnego uzasadnienia. Więc po pierwsze ta potrzeba wynika z poczucia szacunku do Simone. W moich oczach zasługuje na to, by podjąć wysiłek uczciwego odczytania jej myśli. A "synteza" to inna nazwa tego wysiłku. Drugi powód też jest dla mnie ważny. Otóż, od lat
szukam jakiejś formy działania społecznego, które mogło by w sobie zmieścić pewne cenne dla mnie zasady etyczne, estetyczne, religijne. Być może w jej myśli jest jakiś klucz, który prawidłowo odczytany mógłby być jakimś przewodnikiem, poradnikiem wiodącym ku tej właściwej formie działania społecznego.Kilka podstawowych obserwacji.
Simone często podkreśla wyłączenie spraw społecznych spod działania łaski, Boga.
1Chrystus przyszedł zbawić osobę, jednostkę, a nie świat. Trudno sobie przedstawić bardziej zażartą przeciwniczkę idei postępu, odrzuca też ideę boskiej pedagogii, pewne elementy historii zbawienia. Jest w tym niezwykle radykalna, jest tak niezwykle uczciwa, że nie cofa się przed zaatakowaniem chrześcij
aństwa! 2Wiodącą rolę w formułowaniu myśli społecznej pełni u Simone przeciwstawienie : jednostka - społeczeństwo. Jednostka w tej relacji jest postawiona w pozycji nieustannego duchowego zagrożenia.
3 Jednostka myśli, społeczeństwo, te "wielkie zwierze", nie myśli ( albo jest to myśl "zbiorowa" lub "zwierzęca"), ( np. społeczeństwo nie jest w stanie dokonać takiej operacji myślowej jak wątpienie, abstrachowanie, że coś jest pożyteczne o tyle o ile .....itd.). 4Społeczeństwo będąc czymś w stosunku do jednostki transcendentnym może i często się staje przedmiotem bałwochwalczego uwielb
ienia.5 Wyłączając historię społeczeństw spod działania Boga, który dzięki swej obecności w rozwoju ludzkich społeczeństw mógłby usensowić historię ludzkich społeczności Simone proponuje inne pojęcia, bardziej przydatne jej zdaniem do trafniejszego opisu rzeczywistości społecznej niż np. pojęcie postępu.6Te pojęcia to według mnie : siła
7, siła ciążenia 8 ; równowaga; wielkie zwierzę. Sensem refleksji o siłach rządzących światem społecznym jest pogłębienie własnej samoświadomości uczestnika tej gry sił, niszczących nierzadko osobowość ludzi uwikłanych w działanie siły.Idea równowagi sił. ("Tylko równowaga unicestwia siłę")
Już samo pojęcie równowagi jest w wykonaniu Simone czymś intrygującym. Z jednej strony oczywiście samo słowo naprowadza na ulubione przez Simone skojarzenia z geometrią, z dr
ugiej 9 sądzę, że pojęcie równowagi u Simone wykracza poza standartowe skojarzenia związane z geometrią i wchłania w siebie symbolikę religijną Nowego Testamentu ( "ziarno gorczycy, chwila, obraz wieczności").Zakończę ten tekst propozycjami do dyskusji, może ktoś..........odczułby potrzebę wymiany myśli na takie tematy :
Kiedy mamy do czynienia z zachwianiem równowagi sił między społeczeństwem a myślącymi jednostkami?
"na czym polega z
achwianie równowagi w społeczeństwie"jak zachwianą równowagę przywracać (ewentualne przejście do praktyki)
Simone z pasją szukała sił przeciwstawiających się "społecznej sile ciążenia", które wzmocniłyby poszczególnych ludzi, dały im moc przeciwstawiania się sile oddziaływania wielkiego zwierzęcia. Takim pięknym terminem na oznaczenie czegoś co ratuje ludzi przez całkowitym pochłonięciem przez wielkie zwierzę jest pojęcie METAXU, sfera pośrednia w której człowiek zakorzenia się w świecie. Tylko zakorze
niony człowiek lub człowiek obdarzony miłością nadprzyrodzoną jest w stanie wytrzymać napór sił wielkiego zwierzęcia.Inną szansą na zakorzenienie się w świecie Simone widziała w syntezie nauki, religii i sztuki. Czym mogłaby być owa synteza religii, nauki
oraz techniki?
1 "Do dwóch dziedzin : tego, co wegetatywne, i tego, co społeczne - dobro nie ma dostępu. Chrystus odkupił, to co wegetatywne, ale nie to co społeczne, nie modlił się za świat..."
P2. "
Pierwsze chrześcijaństwo wytworzyło truciznę : pojęcie postępu, poprzez ideę boskiej pedagogii, która kształtuje ludzi, aby uczynić ich zdolnymi do przyjęcia nauki Chrystusa. Zgadzało się to z nadzieją nawrócenia wszystkich narodów i z nadzieją końca świata jako zjawisk już bliskich. Skoro nie zdarzyło się ani jedno, ani drugie, po siedemnastu wiekach przedłużono to pojęcie postępu poza moment chrześcijańskiego objawienia. Odtąd miało się obrócić przeciwko chrystianizmu....(..) PMetafor
a boskiej pedagogii roztapia indywidualne przeznaczenie, które jedynie liczy się dla zbawienia, w przeznaczenie ludów.Chrystianizm chciał szukać harmonii w historii. Tutaj jest zalążek Hegla i Marksa. Pojęcie historii jako kierowanej ciągłości jest chrześcijańskie.
Wydaje mi się, że mało jest idei bardziej fałszywych. Szukać harmonii w stawaniu się, w tym co jest przeciwieństwem wieczności. Zła jedność przeciwieństw."
3 "Platon porównał społeczeństwo do wielkiego zwierzęcia, któremu ludzie muszą służyć, a które słabość nakazuje im wielbić...
PPodstawową myślą Platona, a zarazem chrześcijaństwa, co prawda gruntownie zapomnianą, jest to, że człowiek nie może uniknąć całkowitego podporządkowania się temu zwierzęciu aż do najtajniejszych głębi duszy, a wymknąć mu się może tylko w tej mierze, w jakiej wyzwoli go nadprzyrodzone działanie łaski. Uzależnienie duchowe polega na pomieszaniu dobra i konieczności; gdyż " nie wie człowiek, jaka odległość dzieli istotę koniecznoś
ci od istoty dobra".4. "..to, co społeczne nadaje temu, co względne barwy absolutu. Lekarstwem jest tu pojecie względności, relacji. Pojęcie to w sposób jaskrawy nie mieści się w tym co społeczne. Jest monopolem jednostki. Społeczeństwo jest jaskinia wyjściem z niej jest samotność. Względność jest dostępna tylko dla samotnego umysłu. Żaden tłum nie może pojąć względności. Coś jest dobre albo złe pod takim a takim względem... w takiej to a takiej mierze.. To właśnie wymyka się uwadze tłumu.."
P5. "Człowiek nie może siebie uznać za własny cel. Jeśli tego próbuje popada w poszukiwanie doraźnej przyjemności, w zobojętnienie i nudę. Potrzebny jest mu cel znajdujący się poza nim. Ale wszystko co na tym świecie znajduje się poza nim, jest od niego niższe. Jedno tylko stoi na pozór wyżej od niego.. Społeczeństwo. Ale to złudny pozór. Jeśli chodzi o innych ludzi, to stoją od niego niżej lub wyżej w zależności od przyjętej perspektywy, ale ze swej istoty są mu podobni.
Dlaczego więc miałby ich przyjmować jako cel, jeśli nie może przyjąć za cel samego siebie." P6. " Natura rzeczy nie zawiera w sobie możliwości żadnego nieograniczonego rozwoju; cały świat oparty jest na mierze i równowadze, to samo jest z państwem"
P7. "Opis społeczeństw ludzkich dokonany wyłącznie z punktu widzenia stosunków sił, mówi prawie wszystko.. Zostawia na boku tylko sferę tego co nadprz
yrodzone." P8. " Owa siła ciążenia jest tym, co zmusza człowieka , aby bądź to - jak mówi starożytne przysłowie - stracił połowę swej duszy, stając się niewolnikiem, bądź też - wedle słów przytoczonych przez Tukidydesa - aby przewodził zawsze, ilekroć ma po temu stosowną władzę. Podobnie jak siła ciążenia w sensie dosłownym, i ona ma swoje prawa. Analizując je trzeba zachować maksimum chłodnej rozwagi, trzeźwości, niejakiego cynizmu. W tym sensie i w tej mierze trzeba być materialistą."
P9. " Równowaga jest podporządkowaniem jednego porządku drugiemu, w stosunku do pierwszego wyższemu i obecnemu w nim w ilości nieskończenie znikomej".
P